Wydawnictwo Poltext

Najlepsze źródło wiedzy

Strona główna»Recenzja

Newsletter

Nasi partnerzy

Recenzja

Patologia transformacji

Wydanie uzupełnione

Witold Kieżun

Recenzja:

O neoliberalnych bolszewikach

Uwaga, będzie ostro! Nestor polskich nauk ekonomicznych Witold Kieżun wystawia miażdżącą ocenę polskiej transformacji. Wydawca powinien sprzedawać tę książkę z ostrzeżeniem: „Lektura tylko na własną odpowiedzialność. Osoby o słabych nerwach niech może poczytają coś innego”. Mówię zupełnie poważnie. Potrafię sobie wyobrazić czytelników, którzy lubią książki z historiami ekonomicznego sukcesu. Nie ma w tym nic złego. Opowieści o ludziach przedsiębiorczych,  którym III  RP  pozwoliła  rozwinąć skrzydła, są przecież bardzo pokrzepiające. Podobnie jak rozmaite bilanse, gdzie czarno na białym widać, że przecież nasz kraj w minionym dwudziestoleciu  rozwijał się  (zwłaszcza  w  porównaniu do sąsiadów) dość szybko i dynamicznie. Że jako jedyni uniknęliśmy ostrej recesji. Że wielu grupom społecznym się poprawiło etc. Na  tle  takich  publikacji książka Witolda Kieżuna budzi dziwny niepokój. Bo pokazuje ciemną i nieapetyczną stronę polskich przemian. To znaczy: zniszczenie rodzimego przemysłu, prywatyzacja oparta na błędnej i zaniżonej wycenie przedsiębiorstw państwowych, zupełny brak wiedzy ekonomicznej wśród elit „Solidarności”, kompletne przemilczenie alternatyw proponowanych przez tych, którzy się jednak trochę na ekonomii znali. Plus oparcie nowego  porządku  na  bezwstydnym uwłaszczeniu nomenklatury. Cały czas szukam dobrej metafory, żeby oddać uczucia ogarniające czytelnika podczas lektury „Patologii transformacji”. Może niech wyobrażą sobie państwo, że są na mszy w kościele. Nagle – w połowie kazania – jakaś kobieta podbiega do ambony, wyrywa księdzu mikrofon i krzyczy, że będzie mieć dziecko z proboszczem, który namawia ją do usunięcia ciąży. Prawda, że nie bardzo wiadomo, jak zareagować? Najłatwiej więc stwierdzić, że zapewne mamy do czynienia z jakąś wariatką. I z reakcji na publikację Kieżuna widać, że tak to trochę działa. Autor „Patologii...” siłą rzeczy dołączył do grona „oszołomów”. Czyli tych wiecznie wczorajszych, którzy nic nie rozumieją z wyzwań stojących przed Polską w XXI wieku. Tylko że Kieżuna  „oszołomem”  tak łatwo  obwołać  nie  można. I nie tylko przez szacunek dla jego słusznego wieku (91 lat!). Przede wszystkim autor należy jednak do grona najbardziej szanowanych polskich ekonomistów minionych kilku dekad. Pracował naukowo w Polsce, USA i Kanadzie. Kierował ONZ-owskimi projektami w Afryce. Więc jeśli taki człowiek mówi, że transformacja PRL-u w III RP pełna była patologii rodem bardziej z Burundi niż ze świata Zachodu, to warto się przynajmniej przyjrzeć, o co mu właściwie chodzi. Innym sposobem poradzenia sobie z tym ostrym Kieżunowym „oskarżam” jest odwrócenie oczu i machnięcie ręką. Trochę w ten sposób, jak  na  krytyków  transformacji przez minione 20 lat machały wysokonakładowe media.  Kieżun  w  „Patologii...” przypomina długą listę takich wystąpień. Kazimierz Łaski, Zdzisław Sadowski, Rafał Krawczyk, Andrzej Zawiślak, Tadeusz Kowalik – to wszystko  nazwiska  ekonomistów, którzy ostro sprzeciwiali się „terapii szokowej”. Cóż z tego, skoro robili to na łamach takich periodyków, jak „Życie Gospodarcze” czy „Konfrontacje”. Niczego nie ujmując tym tytułom, nie były to ani „Polityka”, ani „Gazeta Wyborcza”.Nie chcę tu powiedzieć, że wszystkie zarzuty Kieżuna są absolutnie celne. Przeciwnie. Doskonale widać, że krewki profesor czasem się zagalopuje. Często nawet nie ukrywa (jak choćby w przypadku Leszka Balcerowicza) swoich osobistych urazów czy antypatii. Ale w jednym trudno mu odmówić racji. Nadwiślańska transformacja ekonomiczna odbywała się w klimacie ostrego zaczadzenia neoliberalizmem. I to w wersji bardzo zwulgaryzowanej. To było coś jak bolszewizm. Tyle że niepochodzący z Moskwy, lecz z Chicago. I dlatego tę książkę warto przeczytać. Właśnie po to, żeby nigdy więcej do takiego myślowego wyjałowienia w naszym życiu publicznym nie dopuścić.

Rafał Woś, Dziennik Gazeta Prawna
Przejdź do książki: Patologia transformacji