Wydawnictwo Poltext

Najlepsze źródło wiedzy

Strona główna»Recenzja

Newsletter

Nasi partnerzy

Recenzja

Sukcesja w rodzinie biznesowej

Spojrzenie praktyczne

Tomasz Budziak

Recenzja:

Po dwudziestu latach normalnej gospodarki wolnorynkowej  polskie firmy rodzinne często zaczynają stawać wobec problemu, który do tej pory był dla nich zupełnie obcy. Ich założyciele kończą  okres  swojej aktywności zawodowej i zadają sobie pytanie co dalej? Co będzie gdy mnie zabraknie? Podświadomie odsuwają od siebie ten problem , przecież do tej pory on nie występował. A czas biegnie nieubłagalnie.

Przekazanie firmy następnemu pokoleniu to nie decyzja podjęta jednego dnia, to rozłożony na lata proces. Następcę trzeba wychować najlepiej od kołyski i to tak, aby broń Boże nie zorientował się, że to my podjęliśmy za niego decyzję i zaplanowaliśmy mu całe życie. Są oczywiście sytuacje, że następne pokolenie zupełnie inaczej widzi swoją przyszłość, że chce być  artystą, lekarzem i nie wykazuje najmniejszych predyspozycji do prowadzenia tej budowanej przez rodziców  firmy.  Trudno, musimy się z tym pogodzić , szukać innych następców a czasem nawet sprzedać firmę. Wierzmy jednak, że nas taka sytuacja nie spotka, ale losowi  trzeba pomóc!

Z drugiej strony czymś naturalnym jest „bunt” następnego pokolenia, które wszystko wie przecież lepiej i samemu chce decydować o swoim losie. Stąd tak ważne jest zrozumienie tej drugiej strony, szanowanie jej pomysłów, partnerskie traktowanie i wspólne dochodzenie do zamierzonych celów. Ojciec to nie wszechwładny dyktator - syn to nie chłopiec do posyłek. Zbudowanie wzajemnych relacji, znalezienie odpowiedniej ścieżki rozwoju dla następcy to dowody prawdziwej mądrości i doświadczenia seniora. A młodość musi się „wyszumieć” lepiej pozwolić i sfinansować  młodym jakąś sensowną podróż choćby dookoła  świata, czy w jakiś egzotyczny jego rejon, niż skazywać ich do terminowania  za biurkiem obok Taty. Zakładam, że to następne pokolenie dorastało w firmie pracując w niej podczas wakacji.  Po dobrych studiach dobrze  jest poznać nie tylko uroki świata ale popracować gdzieś na sensownym stanowisku i wrócić po 2-3 latach do rodzinnej firmy, z bagażem własnych doświadczeń, przemyśleń i z pomysłami. Wtedy przechodzimy do drugiego etapu  czyli  następca  wraca do firmy i w miarę zdobywania coraz większego doświadczenia obejmuje coraz wyższe stanowiska. Z czasem zostaje prezesem  a ojciec  patrzy i kontroluje wszystko jako przewodniczący rady nadzorczej. Gorzej jak  ojcu pomylą się te role i nadal próbuje zarządzać z tylnego fotela . 

Zachęcam do przeczytania  tej książki. Ale to za mało! Radzę ją czytać powoli, analizować poszczególne rozdziały, mieć trochę pokory wobec samego siebie. Próbujmy odnieść poszczególne sytuacje do swojego życia  i zastanowić się co zrobiliśmy dobrze a co źle. Proces sukcesji rozpoczyna się gdy następca idzie do przedszkola a nie jak kończy studia. Właściwe relacje międzypokoleniowe to źródło sukcesu własnego i firmy. To budowa swojej historii.  Świat ma takich historii tysiące. My w Polsce dopiero zaczynamy . 

 

Wojciech Kruk Senior
Przejdź do książki: Sukcesja w rodzinie biznesowej